środa, 18 marca 2015

czy to się jakoś leczy???

Pierwsze kfiatki już się pojawiły w moim ogródku. 
Krokusy, pierwiosnki i ranniki.
 A ja chodzę, oglądam i zachwycam się 
jak głupia, jakbym pierwszy raz je zobaczyła;-)





Cały czas spędzam w ogrodzie, maluję drzewka, przycinam jabłonki
przesadzam, montuję domki.


Chodzę i wymyślam stale coś nowego.
Rabaty poszerzam,  warzywnik przenoszę w inne miejsce. 
W miejscu grządek warzywnych powstał plac pod trawnik. 
Jeszcze nie wiem czy na jego środku nie pizgnąć jakiegoś klombu?
 Na pewno ogród ozdobią nowe pergole, 
hand made by Hania, obsadzone różami i pnączami.
 Powstanie też rabata zapłotkowa . 
Ratunku, chyba oszalałam!!!


Dobrze, że nie muszę zwałować ziemi pod trawnik, ktoś inny to zrobił, hi, hi;-)
To ja idę siać. Pa, Pa:)))

23 komentarze:

  1. Nie Haniu, na to nie ma lekarstwa:) Lekko Ci przejdzie za jakieś 7 miesięcy, ale tylko po to, by powrócić ze zdwojona siłą za kolejnych pięć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że pięć miesięcy trzeba czekać na te siedem:)))

      Usuń
  2. Zarażająca energia Haniu :-) Ja póki co walczę z porządkami w domu. Za ogródek biorę się po niedzieli.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu też walczę, zaczęłam od okien, żeby było przez nie widać efekty pracy w ogródku;-)

      Usuń
  3. Na razie jestem odporna. Mój ogródek czeka sobie na działce. Jeszcze czas:) Miłego dłubania w ziemi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego mówi się "co z oczu to z serca". Ja umyłam okna to widzę wyraźnie, co jeszcze do zrobienia;-)

      Usuń
  4. na szczęście lekarstwa nie ma:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. :) w porządku, nie jesteś sama z tym ogrodowym szaleństwem ;))) i to, że tak przyglądasz się kwiatom to całkiem, powtarzam CAŁKIEM naturalne:)))) hihi:)))
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam na candy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że jest więcej takich wariatek:-D

      Usuń
  6. Haniu, niestety, choroba nieuleczalna i postepująca......STETY:) niech Ci rośnie jak na drożdżach:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, już niedługo zobaczymy efekty:)))

      Usuń
  7. Prace ogrodowe wyznaczyłaś sobie duże ale wiem że wszystko zrealizujesz bo Hanie tak już mają.Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że to wina imienia, no tak, przecież masz w domu Haneczkę. Teraz wiesz co może z dziewczęcia wyrosnąć;-)

      Usuń
  8. Dajcie spokój...to jest jak jakaś amba. Podpieram jęzor o szpadel i dalej...tylko limit obiadu, Absorberów istnieje :) Wtedy przerwy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inni płacą za siłownie a my nie. Mamy jędrne c... od sekatora, a d... od szpadla:)))

      Usuń
  9. A kiciuch spokojnie sobie leży i wygrzewa się... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a mógłby pomóc trochę;-)

      Usuń
  10. Wiosna dodaje skrzydeł i sił i chce się "szaleć" w ogrodzie, by był piękny i kolorowy. Ja też tak mam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. CUDOWNIE !SERDECZNOŚCI ŚWIATECZNE POZDRAWIAM
    KLIK

    OdpowiedzUsuń
  12. ja też się cieszę jak głupia jak na nie patrzę i napatrzeć się nie mogę i tak co roku :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja już połowę wiosennych prac ogrodowych zrobiłam:) a co z tej mojej pracy będzie to zobaczymy:) a jak silki się chowają:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie jesteś osamotniona z tym wiosennym wymyślaniem;):) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

♥♥♥♥♥♥♥♥